| Serial: | Enterprise | | Tytuł: | Sleeping Dogs | | Tytuł polski: | Wdzięczność | |   | | Numer sezonu: | 1 | | Numer odcinka: | 14 | | Numer produkcyjny: | 014 | | Data premiery w USA: | 30-01-2002 | | Data premiery w Polsce: | 01-08-2004 | |   | | Reżyseria: | Les Landau | | Scenariusz: | Fred Dekker | | Gościnnie występują: | Michelle C. Bonilla, Stephen Lee | |   | | Ocena odcinka: | 7.1 | | Liczba oceniających: | 131 | | Oceń w skali 1 - 10: | |
|
|
OpisZałoga Enterprise napotyka uszkodzony obcy okręt, unieruchomiony w atmosferze gazowej planety.
Recenzja Trzeba mieć naprawdę duży talent, żeby zrobić odcinek, w którym będzie tak potworna masa błędów i nieścisłości! Nawet nie wiem od czego zacząć ich wymienianie... Jedyne, co ratowało ten odcinek to dość dobry pomysł (choć zadziwiająco podobny do odcinka z piątego sezonu Voyagera - Extreme Risk), którego realizacja była jednak mierna. Może byłoby trochę lepiej, gdyby wysłali Portosa na klingoński statek? Przynajmniej nie mogłabym się uczepić, że pies zaprzecza samemu sobie! A tymczasem? T'Pol tryskająca emocjami, przerażona Hoshi, która próbuje przełamać swój strach, Reed, który nie ma pojęcia na temat tego, czym zajmuje się na codzień i Klingonka, która wierzy Archerowi na słowo. Czy tylko mnie się wydaje, że coś tu jest nie tak, czy wy też zauważyliście, że ten odcinek to po prostu jedna, wielka komedia?
Po pierwsze - zachowanie subkomandor w ostatnich minutach odcinka nie miało nic wspólnego z wolkańskim tłumieniem emocji. Czekałam tylko na to, aż się roześmieje prosząc doktora o ponowne testy. Przecież gdyby T'Pol chciała zakończyć proces, po prostu posłuchałaby Phloxa, a nie kombinowała za namową dwojga ludzi. Wyobrażacie sobie Tuvoka, lub Spocka w takiej sytuacji? Bo ja nie! Poza tym, czy zachowanie wobec Hoshi na klingońskim statku nie było aktem współczucia? Pozornie beznamiętny wyraz twarzy to nie wszystko... Albo aktorka ma poważne problemy ze swoją rolą, albo realizatorzy pomylili postacie!
Po drugie - nie wmówicie mi, że Reed ma pojęcie tylko i wyłącznie o uzbrojeniu. W poprzednich odcinkach nieraz pokazano jak zajmuje się drobnymi naprawami innego sprzętu – nie tylko broni. Rozumiem, że był to obcy statek, ale Hoshi umożliwiła mu przecież zrozumienie tego, co potrzebne do napraw. Jego zachowanie można oczywiście zrzucić na chorobę, która również nie była zbyt przekonująca, jednak wydaje mi się, że to lekka przesada... Malcolm na pewno ma wiedzę, która umożliwiłaby naprawę tak prostej rzeczy!
Najmniej obiekcji mam chyba do postaci Hoshi. Już w poprzednich odcinkach było pokazane, że nie ma ona zbytnio ochoty wychodzić poza statek. Gdyby wszyscy załoganci tak dobrze radzili sobie z wolkańską medytacją, to T'Pol mogłaby bez problemu pozamieniać ich w podobne sobie, beznamiętne istoty.
Pomysł z ulepszonym wahadłowcem był odgrzewany! Do tego jeszcze okoliczności jego powstawania były prawie dokładnie takie same, jak w Voyagerze. Załoga musiała wydobyć „coś” z atmosfery gazowego giganta i postanowiła przystosować do tego celu wahadłowiec. Jedyna różnica jest taka, że na Voyagerze postanowiono zbudować wahadłowiec od zera – no i przedstawiono to o niebo ciekawiej!
Nie było w tym odcinku właściwie nic, co zasługiwałoby na pochwałę – może oprócz samego pomysłu. W skali od 1 do 10 oceniam go na 2.
Tekst: Katarzyna Bryja
Pliki wideoZwiastun odcinka (3 MB)
|