| Serial: | Enterprise | | Tytuł: | Cold Station 12 | |   | | Numer sezonu: | 4 | | Numer odcinka: | 5 | | Numer produkcyjny: | 081 | | Data premiery w USA: | 05-11-2004 | |   | | Reżyseria: | Mike Vejar | | Scenariusz: | Michael Bryant | | Gościnnie występują: | Brent Spiner jako Dr. Arik Soong | |   | | Ocena odcinka: | 8.2 | | Liczba oceniających: | 170 | | Oceń w skali 1 - 10: | |
|
|
OpisArik Soong przewodzi grupie swoich "ulepszonych dzieci", prowadząc ich do laboratorium, skąd zamierza zabrać i ożywić tysiące zmodyfikowanych genetycznie embrionów.
Recenzja Cóż... Dobrze, że po 4x04 nie robiłem sobie nadziei, bo pewnie bym się
rozczarował jeszcze bardziej. Dzięki przeświadczeniu, że scenarzyści
totalnie spieprzą 4x05 udało mi się obejrzeć ten odcinek z jako takim
zainteresowaniem, bo nie spieprzyli totalnie. Ale ze spieprzyli, to
nie ulega wątpliwości.
Nadal nie mamy nic z character building, nawet w przypadku Soonga,
który już w poprzednim odcinku dał się poznać jako złoczyńca o gołębim
sercu, czy Malika, który nadal udowadnia, że ma skłonności
sadystyczne. O załodze Entka nawet nie wspominając, bo jest jej w
odcinku mniej niż Ulepszonych. Ale brak ciekawego zajęcia dla aktorów
to naprawdę drugorzędny problem tego serialu.
Problemem głównym nadal pozostają denni scenarzyści. O ile sam pomysł
akcji Soonga i jego Nietzschean nie jest zły, o tyle wykonanie go
jest żałosne. Scenarzysta wydaje się wręcz krzyczeć "Mam widzów za
idiotów!", nie potrafi też złożyć do kupy tego, co się w odcinku
dzieje.
Jakby mało było obrażania inteligencji widza dziecinnym wyjaśnianiem,
czym są inkubatory, za chwilę dostajemy dwie sceny, które pozostają w
jawnej sprzeczności ze sobą. Oto najpierw Entek wycofuje się na rozkaz
Soonga, by za chwilę podlecieć i przesłać desant. Widocznie czujniki
stacji działają jak chcą - innego wyjaśnienia dla cudownego,
niezauważonego zbliżenia się Entka do asteroidy nie widzę. Tym
bardziej, że potem znów raczyły zauważyć podlatujący okręt. Gdzie tu
sens?
Idiotyczna jest też scena z wtargnięciem Nietzschean na stacje. Niby
na tej ostatniej wprowadzono stan podwyższonego pogotowia, nawet
żądają od statku medycznego dodatkowego kodu, ale nie raczyli
sprawdzić oznak życia ze zbliżającego się statku. Pewnie by się
zdziwili, że jest tam ktoś więcej niż jedna Denobulanka. Podejrzewam,
że scenarzysta ma kompleksy z powodu własnego braku inteligencji, więc
te samą cechę wpisał swoim bohaterom. Gdzie tu sens?
Wprowadzenie do fabuły upośledzonego braciszka Ulepszonych też wydaje
się posunięciem głupawym. Na rozmowy z nim poszło ładnych pare minut
odcinka, tylko po to, by Soong mogł go uściskać, a Muad'Dib bez celu
zabić. Gdzie tu sens?
Moje nadzieje pobudziła na moment scena rozmowy Archera z Phloxem w
mesie. Ale niestety, kolejna zmarnowana okazja na dodanie odcinkowi
nieco głębi. Przecież była to wręcz idealna sytuacja by wpuścić pare
zdań np. o badaniach genetycznych w początkach XXI wieku, kiedy
kontrowersje wzbudzało wykorzystywanie komórek macierzystych... Jedna
wzmianka o tym, zamiast o jakimś nieistniejącym "zespole Clarke'a"
dałaby nadzieję, ze scenarzysta jednak stara sie przekazać jakieś
rzeczywiste przesłanie... A tu nic.
Soong skończy zapewne jak klasyczny doktorek chcący naśladować Boga -
zabije go Malik, kiedy się okaże, że Soong nie chce następnej wojny
eugenicznej. Ewentualnie Soong odkupi swoje winy zabijając bohatersko
Malika i ratując wszystkich przed jego szaleństwem. Na to zanosiło się
już w 4x04, chociaż tylko trochę - tutaj samo się nasuwa i będę mocno
zdziwiony, jeśli Soong skończy inaczej.
Generalnie, odcinek rozwija potencjalnie ciekawy wątek w typowo
entkowy, głupawy sposób. Naprawdę nie mogę zrozumieć, czemu ja to znów
oglądam...
Piotr Pajerski
grupa pl.rec.fantastyka.startrek
Pliki wideoZwiastun odcinka (4 MB)
|