| Serial: | Enterprise | | Tytuł: | Kir'Shara | |   | | Numer sezonu: | 4 | | Numer odcinka: | 9 | | Numer produkcyjny: | 085 | | Data premiery w USA: | 03-12-2004 | |   | | Reżyseria: | David Livingston | | Scenariusz: | Michael Sussman | | Gościnnie występują: | Gary Graham jako Soval | |   | | Ocena odcinka: | 9.4 | | Liczba oceniających: | 240 | | Oceń w skali 1 - 10: | |
|
|
OpisEnterprise informuje Andorian o planowanej wolkańskiej inwazji. Wojna wydaje się być nieunikniona. Czy po raz kolejny Archer uratuje pokój w galaktyce?
Recenzja Dotarliśmy do końca kolejnego entkowe potrójnego potworka. Piszę potworka bo
muszę przyznać - ostatecznie jednak się trochę rozczarowałem. Cała
"trylogia" zaczęła się nawet nieźle - poznaliśmy Wolkan, ich zwyczaje itd.
Potem dowiedzieliśmy się, że Wolkanie tamtych czasów rzeczywiście są dużo
"bardziej" emocjonalni niż ci znani z TOS i dalej. W końcu - w ostatnim odcinku mieliśmy
dowiedzieć się, jak zaczęła się ta zmiana. No i dowiedzieliśmy się - niejaki
kapitan Archer dostarczył magiczną piramidkę do centrum dowodzenia,
poleciały zielone napisy - i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
Tak w skrócie można by opisać ten odcinek - a co dokładniej?
"In plus" - Shran i jego wesoła gromadka panów z czułkami. Zawsze miło ich
zobaczyć - nawet jeśli kogoś torturują. Ciekawe jak im te zęby na niebiesko
barwią i jak łatwo to zmyć? Co jeszcze? Trudno powiedzieć...
"In minus" - a tutaj będzie bogato. Archer usypiający uchwytem? Czy czasem
nawiedzony przez Spocka McCoy w którymś Treku próbował, ale mu raczej nie
wychodziło? Archer - zgrywał bohatera i znowu dostał po gębie - jak widać
tradycji musiało stać się zadość. Walka Andorian z Wolkanami - rozumiem, że
wszelkie wybuchy nagle zdrożały, bo tak biednej bitwy już dawno nie było.
Paskudne popędzanie na końcu odcinka - oglądałem go - nagle zerknąłem... do
końca 10 minut a tutaj jakoś to nie wygląda na koniec jeszcze. I niestety -
ostatnie 10 minut przypomina niektóre potworki z pierwszych serii typu
Fortunate Son, które po prostu nagle się urywają. Tutaj też... Archer wchodzi
do centrum dowodzenia... eeee...zaraz zaraz... kiedy co jak?!? Skąd on się
tam nagle wziął?!? Transporter, pomógł mąż T'Pol... moment moment... To on
nie był czasem w grupie trzymającej władzę na początku? Jak rozumiem
nawrócił się... Mimo to - jakoś to tak przypomina długą wycieczkę po górach
zakończoną szybkim skokiem w przepaść i pamiątkowym grupowym zdjęciem
zrobionym tydzień później przez koronera.
Ale to wszystko nie było tym co było najgorsze w tym odcinku... Najgorsze
było klasyczne Entkowe "ESC", które poznaliśmy już na początku tej serii
czyli "Wielka ucieczka". W tym odcinku pożegnaliśmy definitywnie wątek
choroby T'Pol - jak się okazuje ten straszny syndrom leczy się... jednym
dotknięciem..., co w sumie nie ma znaczenia bo i tak nie ma on objawów. :)
Druga ucieczka tego odcinka to mąż T'Pol, który wygodnie został w tym odcinku
wywalony. Zabicie go byłoby zbyt oczywiste więc z jakiegoś powodu
zrezygnował. Dołączyć do tego uśmiercenie matki T'Pol z poprzedniego odcinka
i mamy po prostu "poezję". Tabula Raza na całej linii - czekałem tylko aż
uśmiercą Shrana albo Sovala.
Podsumowując - ogólnie zakończenie znowu dość słabe. Bohaterskie czyny
Archera zaczynają już poważnie wnerwiać nawet mnie (a ja lubię takie
bohaterskie historie gdzie pojedynczy człowiek rozwala całe armie, itp...).
Daje ostatniemu odcinkowi 5/10 - przeciętniak. Natomiast ogólnie ostatnie
trzy odcinki to jak dla mnie okolice 7/10 czyli ponad przeciętną - głównie
za ostatnią scenkę nie jest to 6. ;)
KANE
|